Dolny Śląsk

autor mapy: Tomasz Majtyka

Na Dolnym Śląsku, po II wojnie światowej spotkało się wiele różnych grup osadniczych, które przyjeżdzały na te tereny z innych części Polski i świata. Każdy przywiózł ze sobą inne pieśni, tańce i zabawy. Do dziś obserwujemy próby połączenia, czy pogodzenia różnych wariantów zabaw, lecz także z drugiej strony, silne przywiązanie i utożsamianie się z własną społecznością, co owocuje żywą kultywacją tradycji w tym muzycznych.

Na ogół trzeba stwierdzić, że formy pieśni tanecznych nie rozprzestrzeniły sie tak intensywnie jak innych, może dlatego że obudowa choreotechniczna była zawsze balastem obciążającycm , trudniejszym do przyjęcia w innych okolicach, stąd też ścisła regionalizacja tańców.Tańce zabawowe były ściśle związane z rekwizytami (miotła, lusteko, chusteczka) lub ruchami naśladującymi różne czynności. Chętnie też wydłużano je refrenami, które miały raczej sens instrumentalny i słuzyły właściwemu tańcowi.

J. Majchrzak, Polska pieśń ludowa na Dolnym Śląsku, PWN Warszawa-Wrocław 1983, s. 183.

Fundacja Ważka

Marta Derejczyk, Joanna Skowrońska, Joanna Kasper

Fundacja została powołana do życia w 2010 roku we Wrocławiu. Działalność Fundacji skupiona jest głównie wokół niematerialnego dziedzictwa Dolnego Śląska. Od 2012 roku, w ramach projektu badawczo-animacyjnego „Przetwórcy ludowi” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prowadzi etnograficzne badania terenowe, w których wiodącą metodą jest narracyjny wywiad biograficzny. Fundacja zgromadziła bogatą dokumentację niematerialnej tradycji Dolnego Śląska, w tym wiele wywiadów biograficznych, prywatnych fotografii, pamiątek, dokumentację tradycyjnego rękodzieła, nagrań muzyki i pieśni, a także lokalnie obchodzonych świat i festynów. W ramach działań projektowych Fundacja prowadzi program warsztatów i spotkań angażujących dzieci i młodzież w aktywne poznawanie i twórcze przekazywanie kultury ludowej. Do tej pory przeprowadziła kilka cykli warsztatów, wystawy dokumentujące badania terenowe, filmy dokumentalne „Dźwięk wspomnień” i „Galicjany” w reżyserii Michała Owsińskiego oraz wydała trzy płyty z muzyką tradycyjną z Dolnego Śląska :Od wschodu słońca…Tradycje muzyczne na Dolnym Śląsku” (wyróżnienie Fonogramu Źródeł Polskiego Radia), „Bronisława Chmielowska. Stare pieśni” (II nagroda Fonogramu Źródeł Polskeigo Radia), „Z domu Kida. Stanisława Latawiec, Michalina Mrozik, Janina Bieńko, Stefania Głąb” (III nagroda Fonogramu Źródeł Polskiego Radia) i publikację „Mała monografia Nowej Wsi Lubińskiej”. Wśród pozostałych obszarów zainteresowań Fundacji Ważka znajdują się kwestie związane z tożsamością lokalną, edukacją obywatelską, rozwijaniem społeczeństwa obywatelskiego, a także twórczością nieprofesjonalną i amatorską. Osoby tworzące Fundację to głównie humaniści antropolodzy, etnologowie, kulturoznawcy a także filolodzy i psychologowie.

Tańce i zabawy ze śpiewem

Skakanka

Zabawa znana nam z łęczyckiego, polagająca na wyczuciu przestrzeni i uważnym słuchaniu. Osoba skaczne na skakance (dowolny styl) w rytm wyliczanki (dowolnej). Na ostatnie słowa rzuca skaknką do tyłu i uważnie słucha, gdzie spadła. Bez oglądania się szacuje kroki, które pozwola jej dojść do skakanki. Słoniowe – pełne,najdłuższe kroki; żabki- to skoki „żabką” na złączonych nogach, liliputy -stawiane ściśle stopa za stopą. Jesli osoba źle oszacuje kroki do skakanki i nie dojdzie do niej-przegrywa.

Pan Zelman

Zabawa opisywana przez Zygmunta Glogera w Encyklopedii staropolskiej, znana w wielu regionach Polski w różnych wariantach. Zawsze jedank jest osoba zwana Panem Zelmanem oraz druga -jego Pan lub Pani Zelmanowa. Pan Zelman chodzi (lub biega) po sali śpiewając „Jedzie, jedzie Pan Zelman, jedzie, jedzie jego Pan, jedzie jedzie cała rodzina jego”. Po kolei Pan Zelman zabiera osoby z sali do wspólnej podróży, tworząc korowód, aż ostatnia osoba zostanie wzięta do korowodu.

Cztery mile za Warszawą

pieśń występująca w wielu wariantach zaleznie od okolicy wymienia się Oławę, Warszawę, Morawę, łopawę. Występujący w niej motyw tekstowy dokumentowany był w Czechach już w XV w. w Polsce od XVII w Rosji od XVIII, a w Niemczech prawdopodobnie od XVIw.  (Cz. Hernas, W kalinowym lesie, t.1, U źródeł folklorystyki polskiej, Warszawa 1965, s.111,112.) Pieśń zawiera motyw ptasiego wesela, opisuje liczne ptaki i zwierzęta i ich funkcje weselne. Jednym z głównym motywów jest niezaproszenie sowy na wesele. Oprócz wersji świeckiej, piesń posiada także wątki religijne i wplatana był często w pastorałki. Spopularyzowanie tej pieśni należy przypisać ks. M Mioduszewskiemu, autorowi śpiewnika kościelnego, (Kraków 1838). (J. Majchrzak, Polska pieśń ludowa na Dolnym Śląsku, PWN Warszawa-Wrocław 1983, s.178.) Pieśń ta zawsze posiada powtarzajacy sie rytmiczny, zabawny refren, naśladujący czasem głosy ptaków: hej duli duli dum dum dum; dyr dyr dyr, daj daj daj. Wersja, która proponujemy pochodzi od reemigrantów z byłej Jugosławii.

Cztery mile za Warszawą

dyr dyr dyr
za Warszawą daj daj daj
Za Warszawą daj.

Ożenił się wróbel z kawą
Wszystkich gości zaprosili
A sowisko zostawili
Jak się sowa dowiedziała
Na sto koni przyjechała
Usiadła se w rogu stoła
Kazała se przynieść woła
Usiadła se na przypiecku
Kazała grać po niemiecku
Usiadła se na kominie
Kazała grać po łacinie
Wziął se wróbel sowę w taniec
Nadepnął jej średni palec
Oj ty wróblu źle opentańcu
Jak nie umiesz to nie tańcuj
Jak się sowa rozgniewała
Wszystko ptastwo rozegnała

Ptasie wesele

Kolejna piesń z motywem ptasiego wesela, wykorzystywana jako przyśpiewki taneczne, bądź tez jako melodie wiodące w figurach tanecznych lub zabowoych inscenizacjach (J. Majchrzak, Polska pieśń ludowa na Dolnym Śląsku, PWN Warszawa-Wrocław 1983, s.179.) Pieśń ta również związana jest ze słowiańskim początkiem roku, zawiera w sobie motywy kosmogoniczne wyjaśniające pochodzenie i wygląd danych ptaków i zwierząt. Istnieje także specjalny obrzęd ptasie wesele wywodzący sie z Łużyc. Do dziś serbołuzyczanie obchodzą ptasie wesele, które wywodzi się z przedchrześcijańskich obrzędów, związanych z kultem przodków, kiedy to składano ofiary za przodków w formie żywności. W ten sposób chciano zjednać sobie przychylność bóstw natury. Termin święta jest ściśle związany z przedchrześcijańskim cyklem obrzędowym. W dniu ptasiego wesela dzieci tradycyjnie wystawiają przedstawienie, którego treścią są zaślubiny sroki, kruka czy gaworna. W wieczór poprzedzający 25 stycznia, albo o poranku tegoż dnia dzieci stawiają talerze na parapetach,

Spadł z pieca gołąbek

Pieśń żartobliwa prawdopodobnie przedostała się na Dolny Śląsk za pośrednictwem robotnic sezonowych. W wersji dolnośląskiej słowo „jagły” zamieniono na bardziej swojsko brzmiące „krupy”. (J. Majchrzak, Polska pieśń ludowa na Dolnym Śląsku, PWN Warszawa-Wrocław 1983, s. 179.) Jest to także taniec znany zarówno w Wielkopolsce jak i na Śląsku, różniący się wariantami melodycznymi i choreograficznymi, zawsze jednak zawierający ten sam tekst (wariantywność gwarowa) oraz w choreografii krok podskakiwania. Melodia tego tańca składa się zawsze z dwóch części zróżnicowanych również ruchowo. Pierwsza część melodii posiada często tempo wolniejsze od drugiej. (A, Majer, B. Kowalik, Śląskie tańce w formie integracyjnej, Katowice 2006, s. 13.) Wersja, którą propnujemy pochodzi od Dolnoślązaków, nieczlicznych autochtonów pozostałych po II wojnie światowej na terenie Dolnego Śląska. Śpiewana w gwarze dolnośląskiej.

Mur

zabawa oparta na czujnym słuchaniu muzyki i koordynacji ciała, a także wyczuciu przestrzeni. Gramy dowolny utwór celowo przerywając go w niespodziewanym miejscu. Tancerze tańczą pojedynczo. Podczas ciszy zastygają w bezruchu. Kto się poruszy – odpada. Gra do ostatniego tancerza, który zostając sam -wygrywa. Wersję tę znamy z łęczyckiego.

Miotlarz/ mietlorz

taniec znany w całej Polsce opierający sie na rekwizycie – miotle. Grupa dobiera sie w pary, jedna osoba zostaje w parze z miotłą. Gramy dowolny utwór, który przerwyamy w dowolnym momencie. W czasie ciszy każdy musi zmienić partnera -miotlarz porzuca miotłę i szybko szuka innego partnera. Kto nie ma pary- zostaje miotlarzem.

Furman

taniec śpiewany. zabawa. Grupa dobiera sie w trójki. Dwie osoby zostaja końmi, trzecia zaś furmanem. Konie stoją z przodu trzymajac sie za ręce. Furman z tyłu trzyma za ręce konie, bądź opiera się dłońmi na ich ramionach. Podczas pierwszych strof piosenki konie z furmanem idą w rytm muzyki, podczas powtórzenia refrenu konie podnoszą ręce do góry tworząc tunel, przez który biegną furmani. Na zakończenie zwrotki konie opuszczaja ręce, zatrzymujac nowego furmana. Jeden z koni zostaje furmanem, a furman koniem. Zabawa zaczyna sie od nowa. Wersja, którą propnujemy pochodzi od Dolnoślązaków, nieczlicznych autochtonów pozostałych po II wojnie światowej na terenie Dolnego Śląska. Śpiewana w gwarze dolnośląskiej.

Szedł gajowy

piosenka oparta na łamańcu językowym. W trakcie śpiewania można zmieniać tempo pieśni.

Szed gajowy z toporem do lasu.
Szed gajowy
świder mider kopy majder łobcinajder mikumider
z toporem do lasu.

Uciął sobie trzy gałązeczki.
Uciął sobie
świder mider kopy majder łobcinajder mikumider
trzy gałązeczki.

Jedną gałąź dał kuchareczce.
Jedną gałąź
świder mider kopy majder łobcinajder mikumider
dał kuchareczce.

Drugą gałąź dał pokojówce.
Drugą gałąź
świder mider kopy majder łobcinajder mikumider
dał pokojówce.

Trzecią gałąź dał kochaneczce.
Trzecią gałąź
świder mider kopy majder łobcinajder mikumider
dał kochaneczce.

Kolędowanie zimowe

Klap kozuniu

Kolęda od przesiedleńców z Kresów spod Lwowa. Wykonywana podczas kolędowania z kozą – specjalnym rekwizytem lub też człowiekiem przebranym za kozę. Jedna z postaci w grupach kolędniczych chodzących po kolędzie podczas Bożego Narodzenia. Obrzędy te mają ścisły związek z przedchrześciajńskim obchodzeniem Szczodrych Godów i Nowego Roku.

Kłap kozuniu do chaty, do chaty, bo gospodarz bogaty.
Kłap kozuniu do stolika, do stolika, czy tam nie ma kołaczyka.
Kłap kozuniu za piecyk, za piecyk, czy tam nie ma dziweczyk.
Kłap kozuniu do powały, do powały, zarobisz ze trzy grajcary.

Z wizytami dawnych kolędników związany był cały bogaty cykl obrzędów magicznych, zaś w skład tych grup wchodziły różne postacie symbolizujące nadchodzący lepszy czas: gwiazdor dzierżący nowonarodzone Słońce, zaklinające urodzaj zwierzęta (turoń, koza i konik), zwiastujące wiosnę ptaki (żuraw bądź bocian), a także inne zwierzęce maszkary (niedźwiedź, baran, kogut). Z czasem do grup kolędniczych zaczęli dołączać postacie z chrześcijańskich opowieści (pastuszkowie, królowie, diabły, anioły), przedstawiciele grup zawodowych (np. policjant, lekarz, kominiarz), a także mniejszości etnicznych i religijnych (Żyd, Cygan, Turek). Przyjęło się również, że w grupie kolędniczej nie powinno zabraknąć Dziada i Baby, jak również Śmierci, przedstawianej w stereotypowy sposób w formie przywdzianego w czerń kościotrupa z kosą w ręku. (Zob: https://www.slawoslaw.pl/niech-slowianin-pamieta-czym-byla-dawna-koleda/)

Wśród różnych postaci występujących w kolędniczych grupach największą furorę zdaje się budzić słynny turoń. Jego nazwa jest nieprzypadkowa i wywodzi się od tura, wymarłego ssaka z rodziny krętorogich, którego w zamierzchłej przeszłości grupy kolędnicze ciągały ze sobą w celu odprawiania magicznych rytuałów obchodzenia ze zwierzęciem gospodarskich pól. Kreatywni ludzie na przestrzeni epok obmyślili sprawdzony sposób przebrania się za to wyjątkowe zwierzę. Na strój turonia składały się przeważnie dwa istotne elementy – wykonana z dwóch drewnianych kloców maska oraz długa szara płachta (często nazywana derką), pod którą skrywała się osoba trzymająca maskę. Maska składała się z dwóch deseczek obłożonych sierścią oraz mechanizmu, który pozwalał na tzw. kłapanie pyskiem. Ważne również było to, by nie zapomnieć o zrobieniu turoniowi zębów i języka. Podania ludowe poświadczają, że za jednego turonia przebierały się czasem dwie bądź nawet trzy osoby.

Turoń w poczcie kolędników pełni funkcję tzw. maszkary – straszydła, które poza budzeniem strachu, potrafiło także wywołać śmiech. Przyjęło się, że turoń podczas obrzędów kolędniczych prowadzony jest na sznurku bądź łańcuchu. Była to rzecz jasna pozostałość po dawnym obchodzie z prawdziwym zwierzęciem. Z czasem zrezygnowano z ciągania, tłumacząc to tym, że turoń łatwo dawał się poskromić. Gdy kolędnicy śpiewali, turoń harcował i figlował, wywołując w ten sposób śmiech bądź też strach (zwłaszcza u dzieci). Trudno było mu śpiewać wraz z resztą kolędników, aczkolwiek starał się przynajmniej mlaskać i kłapać pyskiem w rytm melodii.

Ważnym rytuałem kolędniczym było tzw. cucenie turonia. Zmęczony harcami turoń padał na ziemię, zaś zadaniem reszty kolędników było ocucenie go poprzez wypowiedzenie stosownych zaklęć, a także poprzez wlanie mu do gardła ozdrowieńczego eliksiru w postaci wódki. Po wykonaniu tych czynności, turoń wstawał, po to by dalej radośnie pląsać. Rytuał ten miał bogatą symbolikę  – wiązał się z ciągłym odnawianiem się ziemi po zimie. Przypuszcza się, że symbolika Turonia ma związek z dawnym pogańskim kultem Welesa, pana zaświatów i opiekuna wszelkiej rogacizny, któremu przypisywano czasem moc przemiany w zwierzęta, m.in. we wspomnianego tura. Postać Welesa silnie łączona była z cyklem wegetacyjnym – wierzono, że to właśnie dzięki jego łaskom plony wychodziły z ziemi.

Kolędowanie w Ocicach

fot. Piotr Baczewski

W żłóbku na sianie

Kolęda od przesiedleńców z Kresów spod Lwowa. Śpiewana głównie przez dzieci chodzace po kolędzie z szopką bożonarodzeniową.

W żłóbku na sianie leży kochanie, dziecina.
Patrzy złocista, matka przeczysta na syna.
Strzecha słomniana, nad żłóbkiem pana lśni zorza,
Osiołek z wołem zerkają społem, twarz boża.
Jeszcze nie wiada, ludzi gromada o cudzie.
Pracą zmęczeni, w rękach zdręczeni, śpią ludzie,
Gdy gwiazda złota idzie, migota i płynie,
W ten czas świat cały o wszem wspaniałej nowinie.

Niech gospodarz wesół będzie

Kolęda życząca od reemigrantów z byłej Jugosławii. Śpiewa się ją przy wyjściu z domu gospodarza, na zakończenie kolędowania. Widać tu także echa przedchrześcijańskich wierzeń – niegdyś kolędowanie podzielone było na kilka część i- Szczode Gody (Boże Narodzenie) – Nowe Lato (kolędowanie na Nowy Rok) i Szczodraki (szczodrowanie, szczedraki), czyli Szczodry Wieczór (kolędowanie 6 stycznia). Bardzo często na Nowe Lato kolędowali tylko młodzi mężczyźni, gdyż wejście w Nowy Rok kobiety jako pierwszej wróżyło nieszczęście.

Niech gospodarz wesół będzie, co nas przyjął po kolędzie.
Jemu za to dobre lato i wesoła podróż za to!
Wiwat! Wiwat!

Z Bogiem, z Bogiem już idziemy, za kolędę dziękujemy!
Niech wam da Bóg szczęście, zdrowie i majątek w waszym domie!
Wiwat! Wiwat!

Teraz idziem w imię Pańskie, otworzą się wrota rajskie!
Przez narodzenie Jezusa, będzie w niebie wasza dusza
Królowała!

Szczodraki

Na szczodry Wieczór kolędowały dzieci. Piekło się wtedy specjalne bułeczki- szczodraki, którymi obdarowywano małych kolędników. Istniały specjalne oracje, którymi dzieci witały gospodrzy pod domami np:

Szczodraczki, kołaczki powiadali nam,
Jak nie dacie szczodraczków, kołaczków dajcie chleba krom
A która gospodyni szczodraczków nie piekła
pojedzie na kocim łbie do piekła.
(Oracja od reemigrantów z byłej Jugosławii)

 

Hej nam hej

Kolęda od reemigrantów z byłej Jugosławii. Zawiera w sobie echa przedchrześcijańskich kolęd życzących. Niegdysiejsze kolędowanie wiązało się ściśle z zaklinaniem świata na Nowy Rok. Grupy kolędnicze życzyły gospodarzom dostatku, dobrobytu, zdrowia, urodzaju, wydana za mąż córek. Żczenia wypowiadane w tym szczególnym czasie, przez szczególne osoby miały moc sprawczą, także nie przyjęcie kolędników wiązało się z niepowodzieniem i nieszczęściem. Ekipa kolędników była swego rodzaju wysłannikami z aświatów i mieli oni moc sprawczą przywoływania dobrobytu, urodzaju, dostatku w tym szczególnym czasie właśnie poprzez kolędę.

Hej nam hej, panie gospodarzu, pani gospodyni, hej nam hej!
Hej nam hej, coś my wam powimy i rozweselimy, hej nam hej!
Hej nam hej, na waszym ugorze złoty płużek orze, hej nam hej!
Hej nam hej, sam Pan Jezus chodzi święty Józef wodzi, hej nam hej!
Hej nam hej, najświętsza panienka śniadanieczko nosi, hej nam hej!
Hej nam hej, śniadaneczko nosi pana Boga prosi, hej nam hej!
Hej nam hej, chodźże miły panie chodźże na śniadanie, hej nam hej!
Hej nam hej, jak se pośniadamy, to se pogadamy, hej nam hej!
Hej nam hej, jak se pośniadali, tak se pogadali, hej nam hej!
Hej nam hej, będzie tu pszeniczka, sama ozimiczka, hej nam hej!
Hej nam hej, będą tutaj kłosy pod same niebiosy, hej nam hej!
Hej nam hej, będzie tu kopeczek jak w niebie gwiazdeczek, hej nam hej!
Hej nam hej, będą tu kosiarze same gospodarze, hej nam hej!
Hej nam hej, będą gwiozdareczki same panieneczki, hej nam hej!
Hej nam hej, będą tu grabiarze same młodzieniarze, hej nam hej!
Hej nam hej, będzie tu snopeczek jak w niebie gwiazdeczek, hej nam hej!
Hej nam hej, pozwozimy snopy do ty nowy szopy, hej nam hej!
Hej nam hej, snopy pozwozimy, ludziom wypłacimy, hej nam hej!
Hej nam hej, dajże biały złoty z ty swoi ochoty, hej nam hej!
Hej nam hej, a bójcie sie Boga ukrajcie piroga, hej nam hej!

 

Sioła jelinia

Pieśń od Górali Czadeckich, prawdopodobnie jedna z najstarszych pieśni znanych na ziemiach polskich. Związana jest z przedchrześcijańskimi obrzędami wiosennymi, mającymi pobudzić siły przyrody, przywołać płodnośc i urodzaj ziemi. Pieśń wykonuje się podczas ostatków, tuż przed północą. Społeczność (cała wieś) tańczy (korowód) dookoła człowieka przebranego za jelenia, schowanego pod płachtą. Po ostatniej zwrotce wszyscy klaszczą (jedno klaśnięcie) i jeleń wyskakuje spod płachty. Według tradycji wszyscy w milczeniu rozchodzą sie do domów.

Sioła jelinia koriec siminia,
co nie wysioła na poły dała
na poły, na poły dała.

Kto mi wyorie tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi zasieje tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi wybierie tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi wysuszy tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi wymłóci tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi wtriepie tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi wycesze tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto mi wyprindzie tom połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Kto płótno zrobi na połowiczke
na poły, na poły tom połowiczke.

Płótno zrobi knop.

Tańce

Cigan

taniec od reemigrantów z byłej Jugosławii. Tańczy się w kole do słów pieśni o cyganie wysuwając do przodu raz prawą raz lewą nogę na pierwszej-wolniejszej-części pieśni, by następnie szybkim truchtem po kole tańczyć do drugiej-szybszej- części.

Kad se cigan zaželi medenih kolača
Pa pošalje ciganku, nek po selu krača
Grmi, sjeva, na kišu se sprema
A ciganke varošanke još is sela ne ma.

Kad se cigan zaželi pečenih krompira
Pa pošalje ciganku, nek po selu svira
Grmi, sjeva, na kišu se sprema
A ciganke varošanke još is sela ne ma.

Kad se cigan zaželi slatke čekolade
Pa pošalje ciganku, nek po selu krade
Grmi, sjeva, na kišu se sprema
A ciganke varošanke još is sela ne ma.

Żyd

Taniec od reemigrantów z byłej Jugosławii. Nazwa polka-żydówka lub żyd związana jest ze sposobem tańczenia, które przypomina kiwanie się lub sposób chodzenia obserwowany wśród dawnej społeczności żydowskiej. Dawniej takie użycie specyficznego kroku lub gestów (rąk, tułowia lub głowy) miało charakter prześmiewczy, z czasem jednak polki-żydówki zatraciły go i były wykonywane w kilku regionach w różnych wariantach. (http://www.tance.edu.pl/pl/dances/show/dance/742) Polka o wolniejszym tempie. W pierwszej części pary tańczą polkę kręcąc sie raz w lewo, raz w prawo. Następnie kłaniają się do osoby ze swojej pary, po czym osobie za sobą. I z nowym partnerem tańczą znów polkę. Szła żydówka do bożnicy, niosła klucze i tablice Żyd za nią, żyd za nią. Żydówka się obejrzała, świnder minder powiedziała Żyd stanął, żyd stanął. Wróć się Żydzie, gdzie ty idziesz, ja cię tutaj nie chcę widzieć Żyd się śmiał, aż się chwiał. Nie śmiej się ty stary Żydzie, bo ci z tego nic nie przyjdzie. Żyd się śmiał, aż się chwiał.

Koziyra

„Wielką popularnością na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie cieszył się taniec figurowy koziyra, mający trzy zróżnicowane tempa – od wolnego do bardzo szybkiego. Melodię wydłużono w szybkim tempie czterotaktowym refrenem na zgłosce tra la la. Na ogół trzeba stwierdzić, że formy pieśni tanecznych nie rozprzestrzeniły sie tak intensywnie jak innych, może dlatego, że obudowa choreotechniczna była zawsze balastem obciążającym, trudniejszym do przyjęcia w innych okolicach, stąd tez ścisła regionalizacja tańców”.
(J. Majchrzak, Dolnośląskie pieśni ludowe, t. 21, Wrocław 1970, s. 123.; A. Dygacz, J. Ligęza, Pieśni ludowe śląska opolskiego, Kraków 1954, s. 146.)

Koziyra bych tańcowała
koziyra mi grejcie
Cornech butki potargała
cerwone mi dejcie
Tra la la la la la la la
Tra la la la la la la

Mom cerwone butki nowe
nie trza ich pasować,
kiej do tańca gro muzyka
same chcą tańcować.
Tra la la la la la la la
Tra la la la la la la

Mój synecku, nie stój w kóńcie
kiej koziyra grają
bo takiymu balamóncie
dziołchy psinco przają
Tra la la la la la la la
Tra la la la la la la

Nasza dziywka z gospodynią
rady sobie nie wiedzą,
góniły się kole pieca
potrzaskały wiecerzą.
Tra la la la la la la la
Tra la la la la la la

Siecka długo, krowa chudo
dziywka doiyła byka
o zjod eś ty trzysta diobłów
kiedy ty ni mos mlyka
Tra la la la la la la la
Tra la la la la la la

Kołomyjka

taniec związany z Europą południowo-wschodnią, prawdopodobnie wziął swą nazwę od miasta Kołomyja, głównie kojarzony z karpatami. Wykonywany na Ukrainie, w Rumunii, Mołdawi. Metrum parzyste. Taniec składa się z dwóch części, a jego tempo rośnie w miarę tańczenia. Tempo kołomyjki jest zazwyczaj szybkie, lecz wolniejsze od kozaka. Do kołomyjki można także spiewać. Często tematy przeplatane są przyśpiewkami. Kołomyjka znana nam od reemigrantów z byłej Jugosławii przywędrowała prawdopodobnie na Dolny Śląsk z Ukrainy przez Bałkany.

Kosa

Taniec Górali Czadeckich, dwuczęściowy, w którym tancerze naśladują ruch koszenia kosą. Taniec w parach polegający na miarowym chodzeniu po kole i do środka koła w parach. Mężczyzna „zarzuca” kobietą niczym kosą.


Klapok

Taniec charkterystyczny dla Dolnego Śląskac znany w całej Polsce.

Melodia składa się z dwóch części. Zależnie od wariantu- do pierwszej cześci mozna tańczyć polkę, iść po kole, bądź iść para za parą. W drugiej części następuje „klapok” czyli klaskanie w ręce i nogi w rytm melodi. Zwykle: kolana-ręce- prawa (ręka); kolana-ręce-lewa; kolana-ręce -prawa-lewa; kolana-ręce-obie.

Grożuny

Taniec Górali Czadeckich.
Melodia składa sie z dwóch części z czego pierwsza wolniejsza od drugiej. W rytm melodi tancerze najpierw tupią, potem klaszcza, następnie wykonują gest wygrażania poczym chłopak sie obraca wokół własnej osi. Sekwencja powtarza się z tym, że teraz obraca się dziewczyna. Na szybkiej części najpierw para kręci się łapiąc sie pod ręce, później za boki, na końcu chłopak klęka a dziewczyna kręci sie wokół niego potem odwortnie.

Sirotica

Taniec od reemigrantów byłej Jugosławii (Ocice). Pary tańczą po kole- mężczyzna stoi z tyłu, kobieta z przodu i w górze trzymają sie za ręce. W rytm muzyki para porusza się trzy kroki do przodu trzy kroki do tyłu, następnie odwraca się od środka koła i do środka koła, po czym następuje obrót kobiety. Sekwencja powtarza się przy czym pary wykonuja trzy kroki do środka i od środka koła. Reemigranci w Ocicach czasem tłumaczyli sobie tekst pieśni, by był bardziej zrozumiały dla większej społeczności.

Sirota sam ja
nemam nikoga
niti oca, niti majku
niti dragana

Sirotice ti
nemaj plakati
ja ću tvoje crno oko
vijerno ljubiti

Sirota si ti
Sirota sam ja
sirota je bila majka
što nas rodila

Chodzony

to jeden z najstarszych zachowanych w Polsce tańców korowodowych. Jest tańcem wolnym, wykonywanym przez pary, które krokiem dostojnego chodu przemieszczają się po linii koła lub kroczą po linii prostej. Był tańcem ceremonialnym, w którym obowiązywała hierarchia i określona kolejność par w korowodzie. Wykonywano go podczas wesel i zabaw tanecznych.Taniec ten był bardzo powszechny w całym kraju, miał wiele regionalnych odmian i nazw. Zwano go polskim, wielkim, powolnym, chmielowym, na ksebkę, łażonym, obchodnym, poloneizem i wolnym. Jako taniec korowodowy występował w wielu archaicznych obrzędach, w Polsce najdłużej związany był z obrzędowością weselną. Jego nazwa pochodzi od dostojnego, wolnego przemieszczania się tancerzy krokiem prostego chodu, najczęściej w korowodzie idących za sobą par. Chodzony jest tańcem wolnym, w metrum 3/4 (czasem 4/4), w którym pary przemieszczają się po linii koła (lub zbliżonych do koła), a pochodowi par towarzyszył śpiew, związany tematycznie z weselem lub ważnym wydarzeniem rodzinnym. W wielu lokalnych wariantach tancerze urozmaicają kroki ceremonialnymi ukłonami, zwrotami ku sobie, gestami rąk lub obrotami w miejscu. Jako że był tańcem ceremonialnym, kolejność postępujących w nim par była ściśle określona i przestrzegana. Najczęściej chodzonego prowadził w weselnym orszaku marszałek ze swatką lub kumą, dalej kroczyli młodzi, za nimi zaś rodzice, drużbowie z druhnami i pozostali goście, jeśli oczywiście w izbie starczało miejsca. Chodzonym często rozpoczynano wesela po powrocie młodych z kościoła, często też „odprowadzano” nim po weselu młodą do domu młodego, najczęściej jednak był on wykonywany tuż przed, w trakcie, lub tuż po obrzędzie oczepin. We wschodnich regionach kraju pochód odbywał się często z towarzyszeniem korowaja (ciasta weselnego), co jeszcze bardziej podkreślało obrzędowe znaczenie weselnego pochodu. W większości przypadków chodzony tańczony był pod słońce, „na urok”, by zapewnić młodym zdrowie, szczęście i płodność. (http://www.tance.edu.pl/pl/dances/show/dance/644?search_query=chodzony)

Roman kuca

Taniec Górali Czadeckich, w dość szybkim tempie oparty na tańcu w kole z charakterystycznym podskokiem. Taniec w parach z elementami wirowymi. Najpierw tańczy się w kole, potem kobiety tworzą koło w środku, mężczyźni na zewnątrz, by przejśc do tańca w parach wirowego.

Froter

Zabawa muzyczna do dowolnego utworu. Prowadzący zabawę „stary froter” pokazuje czynność, którą uczestnicy zabawy – idący za prowadzącym w rzędzie – muszą po nim powtórzyć. Froter ma pas lub miotłę, którą może karać osoby nie wykonujące zadań poprawnie.

Projekt „Mały Kolberg 2017″ zrealizowany został przez Fundację Rozwoju Dzieci oraz  Instytut Muzyki i Tańca ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Partnerzy: Fundacja Ważka, Muzeum Etnograficzne Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Opracowanie dokumentacji: Witold Roy Zalewski

zmiana wielkości czcionki
Tryb kontrastowy