Sędek, czyli kielecka szkoła tradycji 

 Dorota Murzynowska  

Ideą Kieleckiej szkoły tradycji jest odkrywanie i ożywianie dawnych tradycji muzycznych wschodniej części województwa świętokrzyskiego. Inspiracją do naszych poszukiwań były spotkania z wiejskimi mistrzami muzyki tradycyjnej z okolic Łagowa i Opatowa: klarnecistą Stanisławem Witkowskim, akordeonistą Władysławem Bąkiem oraz śpiewaczkami: Marią Kowalik, Marią Gałką i innymi …czytaj dalej

Po raz pierwszy w okolice Sędka trafiliśmy jesienią 2012 roku. Kielecczyzna nie była wówczas przedmiotem eksploracji ze strony środowiska praktyków polskiej muzyki tradycyjnej. Uwagę, także naszą, od kilku ładnych lat przykuwało zwłaszcza Radomskie, dalej Lubelskie i inne strony. Zaciekawiło nas to, że Kielecczyzna jest mało „zbadana”, więc z pewnością jest tam coś nowego do odkrycia. Bo przecież musiała tam być jakaś muzyka.

Dlaczego Kielecczyzna?

Szukając, trafiliśmy w końcu na chłopy, zwane też śpiwami – trójmiarowe melodie, odpowiedniki mazurków, które usłyszeliśmy na nagraniach kilku kapel ludowych ze wschodniej części Kielecczyzny.

Przez kilka poprzedzajacych „odkrycie” muzyki kieleckiej lat jeździliśmy do nieodżałowanego Jana Gacy z Przystałowic Małych. Pan Jan, tak jak wielu wiejskich muzykantów z Radomskiego i Kielecczyzny, przepadał za poranną audycją Radia Kielce, prezentującą archiwalne nagrania kapel wiejskich z Polski centralnej.

W archiwum Radia Kielce, o którego rozmiarach krążyły w środowisku legendy, trafiały się prawdziwe perełki – dla nas takimi były m.in.: Kapela Bronisława Krakowiaka ze Zbelutki, Antoniego Witkowskiego z Cisowa, Braci Witkowskich z Kaliszan.

Urzeczeni nagraniami dawnej muzyki postanowiliśmy, że warto byłoby poświęcić kolejną edycję Taboru Domu Tańca właśnie Kielecczyźnie. Niemniej mieliśmy świadomość, że te zapisy dźwiękowe powstały wiele lat temu i na miejscu możemy już nie zastać ani kapel, ani muzyków, którzy je tworzyli.

Wiedzieliśmy, że od dawna nie żyje już Wincenty Jamioł – świetny skrzypek i twórca kapeli z Marzysza, z którą jeszcze w latach 90. występował na potańcówkach Domu Tańca w Warszawie.

http://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/373193,Skrzypek-z-Marzysza

Natomiast jedyną znaną nam czynną kapelą z Kielecczyzny, która przygrywała do tańca, była kapela Zygmunta Jakubowskiego z Rudy Zajączkowskiej leżącej na zachód od Kielc.

Już pierwsza wyprawa przyniosła rezultaty, jakich się nie spodziewaliśmy.

Pod Opatowem odnaleźliśmy Stanisława Witkowskiego – klarnecistę, założyciela i „spiritus movens” kapeli pięciu braci Witkowskich, którzy od lat 50. przez ponad dwadzieścia nastepnych lat cieszyli się wielką estymą w okolicach Łagowa i Opatowa, ogrywając setki wesel.

Dobiegający osiemdziesiątki, ale energiczny i jowialny, pan Stanisław okazał się muzykiem bardzo świadomym swojego fachu i istną skarbnicą śpiw – a przy tym osobą bardzo nam życzliwą. Szybko znaleźliśmy wspólny język. Stanisław Witkowski z chęcią zacząć dzielić się z nami swoją muzyką. Cieszyło go, że ktoś jej jeszcze potrzebuje.

Co najciekawsze – od razu czuł, jakich melodii szukamy.

Zaczęliśmy więc bywać u pana Stanisława, z wizyty na wizytę w coraz liczniejszym gronie. Zaczął się rysować i urzeczywistniać pomysł, by odtworzyć skład kieleckiej kapeli z połowy XX wieku.

Sędek

Słowo się rzekło i zaczęliśmy się rozglądać za miejscem, które mogłoby posłużyć za bazę Taboru Domu Tańca. Na szczęście interesujące nas kapele pochodziły ze wsi położonych w jednym z najbardziej malowniczych zakątków Kielecczyzny – w okolicach Łagowa. Jadąc do Cisowa, tropem znakomitej kapeli Antoniego Witkowskiego (nie mylić ze Stanisławem), trafiliśmy do Sędka – i tam już zostaliśmy.

Z miejsca zachwyciły nas widoki wokół. Niedługo później cieszyliśmy się, że idzie z nimi w parze bogaty krajobraz muzyczny okolicy. Sędek ma wspaniałe tradycje muzykanckie; istniała tu znakomita kapela braci Czerwców (niestety, nigdy nie została nagrana), kapela braci Majewskich. Oprócz tego ciągle żywa jest w Sędku pamięć o muzyce braci Witkowskich z Orłowin.

Po wojnie cała wieś Orłowiny, a z nimi Witkowscy, przenieśli się w okolice Opatowa (ok. 30 km na wschód). Nie przeszkodziło im to jednak w zbudowaniu własnej muzycznej legendy. Ograli w okolicy setki wesel i zabaw. Nawet dziś informacja, że zagrają Witkowscy, elektryzuje lokalną społeczność – zwłaszcza że nie grają razem od lat, spotykają się tylko okazjonalnie.

Niemal równocześnie ze Stanisławem Witkowskim poznaliśmy akordeonistę Władysława Bąka z Bartoszowin – wirtuoza o niebywałej technice i muzycznej wrażliwości, przepięknie ogrywającego miejscowe chłopy.

Wśród ważnych muzycznie postaci Sędka jest na pewno Maria Kowalik – temperamentna i bardzo gościnna śpiewaczka, lubująca się w przyśpiewkach.

Ogromną muzyczną inspiracją jest Maria Gałka – śpiewaczka z okolic Sędka. Jest także uśmiechnięty, skromny Jan Góral grający na harmonijce – dobry duch Sędka i Taboru.

Oprócz muzykantów z krwi i kości były też z nami od początku opowieści o dawnej muzyce, zwłaszcza o skrzypku Łazarskim z Barda czy mitycznej wręcz postaci Janusa – tajemniczego nauczyciela muzyki, który uczył wielu miejscowych muzykantów…

Niewątpliwie mieliśmy szczęście, trafiając na wszystkie z wymienionych postaci – jednak w trakcie poszukiwań objechaliśmy kilkadziesiąt osób. Nie był to więc czysty łut szczęścia.

 Władysław Bąk 

 Jan Góral 

Tabor i Akademia Kolberga

Czasy, gdy mieszkańcy wsi bawili się przy muzyce granej przez lokalne kapele, są już dawno za nami. Jak w takiej sytuacji przekonać lokalną społeczność, że potańcówka w remizie wciąż może być atrakcyjna? Zogniskować uwagę na muzyce tradycyjnej granej w sposób nieprzetworzony, in crudo? Sprawić, by poczucie wstydu i „obciachu” nie blokowało przed czynnym zaangażowaniem się w sytuację?

Dobry przykład mówi więcej niż tysiąc słów.

Dlatego Tabor Domu Tańca, zorganizowany przez nas w Sędku po raz pierwszy w sierpniu 2013 roku, stał się ważnym fundamentem pod działania Akademii Tradycji. Ponad 100 osób przyjechało, by w ciągu dnia uczestniczyć w warsztatach śpiewu, gry na instrumentach i tańca, opartych na lokalnym repertuarze muzycznym, a wieczorami by bawić się przy żywej muzyce.

 Tabor Domu Tańca 

Dzięki spotkaniu przyjezdnych z miejscowymi udało się powołać wiarygodne, pełne mocy potańcówki.

Włączenie się do takiej sytuacji wydaje się czymś prostym i normalnym. Na początku można się tylko przyglądać. Ale jeśli muzyka zaprasza, dziesiątki osób tańczą i nikt na ciebie nie zwraca uwagi, rośnie pokusa, żeby spróbować…

W każdym razie chętnych do tańca nie brakowało. Przekonaliśmy się, że potańcówki w Sędku „działają”. Dzięki miejscowym śpiewaczkom – z panią Marią Kowalik na czele – dowiedzieliśmy się też, jakie melodie grywano w najbliższej okolicy. Stąd w działaniach realizowanych w ramach Akademii Kolberga postanowiliśmy skupić się na:

– dalszej nauce śpiw u naszego mistrza, Stanisława Witkowskiego.
– nauce śpiewaczego repertuaru z Sędka u pani Marii Kowalik.
– lepszym zbadaniu lokalnych tradycji, opowieści i legend – zwłaszcza tych związanych z muzyką.
– poszukiwaniu okazji, by chłopy i śpiwy mogły częściej wybrzmiewać w sędkowskich stronach, zwłaszcza w sytuacjach kameralnych, na przykład podczas spotkań sąsiedzkich i domowych potańcówek.

Ciekawi nas bardzo, jak ta muzyka może zafunkcjonować poza kontekstem Taboru. Działania zogniskowane wokół tych pytań to nasz plan na następne spotkania w Sędku.

zmiana wielkości czcionki
Tryb kontrastowy