Dlaczego praca z małymi dziećmi i tradycją jest ważna?

Refleksje z realizacji projektu Mały Kolberg

Małgorzata Synowiec

Małgorzata Synowiec

Pedagożka, współpracowniczka Fundacji Komeńskiego, ekspertka w projekcie Mały Kolberg, sołtyska Tkaczewskiej Góry, w której prowadzi gospodarstwo agroturystyczne i zagrodę edukacyjną prezentującą zapomniane aktywności wsi www.synowcowka.republika.pl

Rok 2014 to rok Oskara Kolberga – etnografa, kompozytora, pasjonaty i miłośnika folkloru. Autora kilkudziesięciu tomów publikacji o obrzędach, zwyczajach, tańcach i muzyce każdego z historycznych regionów Polski. Podczas lektury dzieł Kolberga nasuwa się refleksja o ogromnym patriotyzmie i miłości do Polski, mimo iż sam pochodził z rodziny francusko – niemieckiej.

W ramach obchodów Roku Kolberga, Fundacja Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego wraz z Instytutem Muzyki i Tańca realizowała projekt „Mały Kolberg”. Projekt powstał z potrzeby umożliwienia małym dzieciom kontaktu z żywą tradycją w muzyce, śpiewie i tańcu. W ramach projektu prowadzone były warsztaty dla animatorów w społecznościach lokalnych przygotowujące do prowadzenia zajęć z dziećmi z wykorzystaniem tradycyjnej muzyki, śpiewu i tańca. Warsztaty muzyczne, organizowane przez Forum Muzyki Tradycyjnej prowadzili artyści znający lokalne tradycje i mający doświadczenie w pracy z dziećmi. Towarzyszyły im ekspertki z Fundacji Komeńskiego prowadzące szkolenia dotyczące rozwoju małych dzieci. Warsztaty odbyły się w 7 regionach Polski: Wielkopolsce, Łódzkiem, Beskidzie Żywieckim, na Warmii i Mazurach, Lubelszczyźnie, Mazowszu i w Warszawie. Celem projektu było przygotowanie grupy animatorów do prowadzenia lokalnych działań, które pozwolą dzieciom poznać tradycję i zwyczaje swojego otoczenia, zachwycić się nimi i znaleźć w nich inspirację dla własnych pomysłów..

W wielu miejscach na terenie kraju uczestniczki projektu (bibliotekarki, nauczycielki, instruktorki domów kultury, liderki organizacji pozarządowych i inne osoby pracujące z dziećmi) w oparciu o zdobytą wiedzę i kompetencje, realizowały zajęcia z dziećmi, młodzieżą, rodzicami i dziadkami. Spotkania odbywały się na wiejskich placach, boiskach szkolnych, w salach przedszkoli, szkół i bibliotek. Celem spotkań było szeroko rozumiane zapoznanie dzieci z folklorem miejscowości i regionu.

Chęć i potrzeba młodzieży do udziału w tych zajęciach przerosła oczekiwania uczestniczek projektu. młodzieży, która mając w wakacje wolny czas angażowała się w zabawy z młodszymi dziećmi. Gimnazjaliści i licealiści pomagali młodszym, jednocześnie bawiąc się i poznając tradycje swojego miejsca.

Jedna z nauczycielek opowiedziała jak przygotowując zabawy i materiały do spotkania z dziećmi poprosiła swoją babcię i dziadka o podsunięcie pomysłów starych zabaw. Dziadek przyniósł pogrzebacz, koło do roweru i teoretycznie zaczął jej opowiadać o regułach tej zabawy. Długo zastanawiała się, w jaki sposób toczono koło wówczas dziadek zaprosił ją na podwórko przed blok, w którym mieszkał i pokazał jak to się robi. Jego sąsiedzi, zainteresowani zabawą, wyszli na balkony, patrzyli przez okna, a każdy miał swój pomysł na toczenie koła. Śmiechu, radości, wspominania tej zabawy i innych było wiele. Gdy opowiadałam tę historię, jak mój dziadek uczył mnie toczenia koła w asyście sąsiadów z dwóch bloków, podczas spotkań zawsze zachęcała i przyciągała inne babcie i dziadków na moje zajęcia – wspomina Sylwia Tęczyńska, realizatorka Małego Kolberga w Rososze, gmina Rawa Mazowiecka.

Rosocha to wieś, w której był kiedyś bardzo dobrze prosperujący zakład doświadczalny. Pracowali tam prawie wszyscy mieszkańcy wsi. Do dzisiaj stoi tam kilka bloków oraz budynki wielorodzinne. Gdy zakład został rozwiązany z Rosochy wyprowadziła się cała kadra kierownicza i pracownicy naukowi. We wsi zostali pracownicy fizyczni, bez pracy i własnych gospodarstw rolnych. Miejscami kulturalnymi dla wsi były szkoły w Rososze i Kurzeszynie. We wrześniu 2012 roku została zlikwidowana szkoła w Rososze. Teraz dzieci i młodzież z tej wsi chodzą do szkoły podstawowej i gimnazjum w Kurzeszynie. Po powrocie do domu nie mają żadnej oferty edukacyjnej, kulturalnej. W czasie wakacji nauczycielka, Pani Sylwia, rozpoczęła na boisku nieczynnej szkoły cykl zajęć w ramach Małego Kolberga. Środowisko ożyło, na spotkania z radością i zapałem przychodziły dzieci, młodzież, rodzice i dziadkowie. Ten projekt dał im możliwość powrócenia do tradycji, obrzędów, starych zabaw podwórkowych. Było dużo śmiechu i radości podczas wspólnych zabaw. Babcie, dziadkowie i rodzice wspominali i uczyli dzieci wyliczanek, kołysanek i piosenek z ich dzieciństwa. Zaowocowało to lepszą komunikacją i integracją środowiska lokalnego. Teraz stare zabawy podwórkowe rozbrzmiewają znowu wokół bloków i domów mieszkalnych. W Rososze bawią się w nie dzieci i młodzież już bez obecności animatorki.

Uczestniczki projektu opowiadały jak to przede wszystkim dziadkowie i babcie są zaangażowani w gromadzenie materiałów potrzebnych do starych zabaw czy odtwarzanie dawnych czynności takich jak: maglowanie, pranie wyżymanie prania, robienie chleba, kiszenie kapusty. Fascynujące jest, ile pamiętają obrzędów bajek, kołysanek, historii związanych z najbliższą okolicą. Dzieci są przede wszystkim zdumione i zaciekawione do ilu zabaw można wykorzystać rzeczy, które do tej pory uważały za niepotrzebne, takie jak kapsle, stare koła czy podkowy. Zabawy, wyliczanki, stare aktywności dają możliwość wspólnej naturalnej zabawy dla dziewcząt i chłopców. Wcześniej, jak wspomina jedna z nauczycielek, podczas zajęć zarówno chłopcy jak i dziewczynki bawili się oddzielnie. Tam gdzie na spotkaniach, oprócz małych dzieci, pojawiali się gimnazjaliści czy licealiści nie było problemu ze współuczestnictwem w zabawie. Młodzież po zajęciach mówiła, że poznali fajne zabawy i teraz bawią się z młodszymi dziećmi czy rodzeństwem na podwórku. Widoczna podczas wspólnych zajęć jest lepsza komunikacja pomiędzy dziećmi i młodzieżą a dziadkami. Wzajemnie się uczą i inspirują. Dzieci są zainteresowane starymi zabawami i opowieściami dziadków o ich dzieciństwie, zaś nasi seniorzy czują się ważni, potrzebni i wyciągają z zakamarków pamięci kolejne pomysły na zabawy, śpiew i taniec. Dzieci mówią, iż kiedyś myślały, że stare zabawy są beznadziejne, a teraz uważają, że są super!

Uczestnictwo dzieci i młodzieży w zajęciach opartych o folklor daje możliwość przeżycia i poznania nowych rzeczy, jest szansą na to, że młodzi przekażą to swoim dzieciom a one z kolei swojej rodzinie. Dzieci rodzice i dziadkowie, będąc razem, wzajemnie się uczą i słuchają. Dzieci poznają historię obrzędów obyczajów okolicy i rodziny.

W Janisławicach (gmina Głuchów, teren dawnego Księstwa Łowickiego) odbywały się spotkania „sierpniowe” zainspirowane prze Ewę Jochym uczestniczkę warsztatów z regionu łódzkiego. W tej wsi żywa i bliska mieszkańcom jest tradycja obrzędowości i folklor najbliższej okolicy. 15 sierpnia, w święto Matki Boskiej Zielnej, dzieci i babcie poszły do kościoła z „zielem” zrobionym w ramach projektu Mały Kolberg. „Ziele” – to bukiecik, który składa się z tego, co wyrosło na polu (zboża), w ogrodzie (kwiaty, zioła, warzywa, owoce) i na łące (kwiaty i zioła). W święto jak najbardziej związane ze wsią każdy niesie do kościoła ziele, aby podziękować Matce Bożej za plony oraz za to, co urosło na polach i ogrodach. Ziele kiedyś służyło do chronienia krów przed chorobami. Suszyło się je przez rok, następnie paliło i przez dym przeprowadzało się krowy. Stare ziele paliło się wówczas, gdy nowe poświęcone przynosiło się z kościoła. W trakcie realizacji projektu Janisławice odwiedziła Pani redaktor z gazety Gość Niedzielny. Przeprowadziła wywiad z babciami i dziećmi na temat robienia ziela, tradycji ludowych i ich wspólnych spotkań. Artykuł ukazał się na koniec sierpnia. Wszyscy poczuli się dumni, bo to, co robią z folklorem we wsi jest tak ważne, że piszą o tym nawet w gazetach.

Podczas jednego ze spotkań babcie pokłóciły się o wizję obróbki lnu. Zarówno dla nich jak i dzieci była to historia nie tylko o lnie, ale o tym jak się ze sobą dogadywać, być tolerancyjnym, szanować zdanie innych i negocjować.

Uczestniczki projektu organizując zajęcia przynosiły ze sobą propozycje zabaw, tańców i obrzędów. Gromadziły do nich materiały. Często na spotkania uczestnicy zajęć przynosili z domów stare sprzęty, zeszyty zapisane pieśniami, stare książki, tkaniny i albumy. Każde spotkanie oparte było na podążaniu za aktywnością ciekawością i energią uczestników, co powodowało, że dzieci, rodzice i dziadkowie byli zaangażowani w zajęcia.

W tej chwili na rynku znajdują się jeszcze drewniane zabawki, którymi kiedyś bawili się dziadkowie np. klekotki kurki i kogutki, ptaszki na kiju, pukawki czy okarynki. Są one w dalszym ciągu atrakcyjne dla dzieci, a my możemy je wykorzystać podczas zajęć do śpiewu tańca czy wyliczanek.

Pracując z dziećmi w oparciu o folklor należy zawsze o tym informować rodziców, co dają dzieciom zajęcia z tradycją, co u nich rozwijają i dlaczego są dla nich ważne. Jeśli tego nie zrobimy, możemy się zetknąć z taką sytuacją jak jedna z nauczycielek, która od rodziców usłyszała, że nie chcą, aby ich dzieci bawiły się w „te starocie”.

A przecież folklor to wiedza ludu, która nam pokazuje naszą historię, naszą tradycję, rodzinę. Zakorzenia nas w najbliższej społeczności, daje możliwość wielopokoleniowej wymiany. Rozwija w dzieciach i młodzieży więź ze swoją najbliższą okolicą i regionem, uczy patriotyzmu i dumy z miejsca, w którym się żyje.